Kontrast:
Rozmiar czcionki:
Odstępy:
  • TAB - Kolejny element
  • SHIFT + TAB - Poprzedni element
  • SHIFT + ALT + F - Wyszukiwarka
  • SHIFT + ALT + H - Strona główna
  • SHIFT + ALT + M - Zawartość strony
  • SHIFT + ALT + 1 do 9 - Wybór menu
  • ESC - Anulowanie podpowiedzi

Mieszkańcy Zakrzowa żyją dożynkami

www.nto.pl Autor: Jarosław Staśkiewicz, Maciej Starzec

W Zakrzowie mieszkańcy przygotowują się do największej imprezy w roku. O historii myślą tylko nieliczni. Ci najstarsi.

Brak opisu obrazka

Dziewczęta z "Krzyku" przygotowują na dożynki taniec z parasolami.

Gminne święto plonów, które urządza Zakrzów, to we wsi temat numer jeden. Coraz trudniej za to znaleźć kogoś, kto pamięta, co kryją ruiny okazałego budynku koło dawnego PGR-u.

- Nasza wieś jest nieduża, ale angażujemy się we wszystko, co tylko można - mówi Ewa Wiora. W sobotę spotkaliśmy ją podczas turnieju sołectw, gdzie była kapitanem drużyny z Zakrzowa. Wczoraj siedziała w świetlicy i z dziewczętami przygotowywały dekoracje do dożynek. Na początek skleiły 100 okazałych kwiatków, którymi udekorują plac. A chwilę potem wzięła magnetofon i rozpoczęła próbę najstarszej grupy z tańczącego "Krzyku”.

- Zespół istnieje od pięciu lat i mamy trzy grupy - od maluszków po nastolatki - przedstawiała swoje tancerki pani Ewa.

Do historii też w końcu udało nam się dotrzeć. Z pomocą przyszła jedna z najstarszych mieszkanek, Maria Gabor, i jej syn Joachim, który na stałe mieszka już w Niemczech, ale regularnie odwiedza wieś. To on jest autorem kroniki miejscowej straży, ma kolekcję starych zdjęć, a pani Maria chętnie opowiadała o zakrzowskich legendach. I w końcu wyjaśniła się tajemnica okazałej ruiny: to dawna cukrownia, która podupadła, kiedy jej właściciel przegrał ją... w karty. - Kiedy obudził się nazajutrz i przypomniał sobie, co zrobił, to podobno ją podpalił. A potem sam się powiesił - wspomina pani Maria.

Grób mężczyzny do dziś można obejrzeć w pobliskim lesie, bo samobójcy odmówiono pogrzebu na zakrzowskim cmentarzu.

Wersja XML