Kontrast:
Rozmiar czcionki:
Odstępy:
  • TAB - Kolejny element
  • SHIFT + TAB - Poprzedni element
  • SHIFT + ALT + F - Wyszukiwarka
  • SHIFT + ALT + H - Strona główna
  • SHIFT + ALT + M - Zawartość strony
  • SHIFT + ALT + 1 do 9 - Wybór menu
  • ESC - Anulowanie podpowiedzi

Kościół ewangelicki w Gogolinie

Kościół ewangelicki w Gogolinie budowano w latach 1908-1909. Powstał z inicjatywy ks. Edmunda Schmidta z Krapkowic oraz dzięki wsparciu finansowym ze strony Gogolińskich Zakładów Wapienniczych (na czele z dyrektorem Sobireyem) oraz Śląskiego Dzieła im. Gustawa Adolfa. Oficjalne poświęcenie miało miejsce 24 maja 1909 r. Kościół traktowano jako kaplicę należącą do parafii w Krapkowicach. W czasie I wojny światowej zabrano dzwony, ale dzięki ofiarności parafian i pomocy dyrektora Sobireya, w latach dwudziestych, zakupiono trzy nowe dzwony. Pierwsze nabożeństwo po II wojnie światowej odprawił ks. Karol Sztwiertnia 13 kwietnia 1947 roku. W nabożeństwie tym uczestniczyli również parafianie z Krapkowic – łącznie 61 osób. Obecnie nabożeństwa w Gogolinie odbywają się raz w miesiącu. Kościół w Gogolinie był odnawiany w latach: 1954, 1982 i 2001. Dzięki ofiarodawcom zamieszkałym w Niem­czech został naprawiony również dach, usunięto stare drewniane ogrodzenie i przeprowadzono kilka drobnych remontów, a dzięki pomocy burmi­strza wyremonto­wano wieżę kościelną.

 

 

 

 

 

 

**

Gogolin położony jest u stóp Wyżyny Ślą­skiej w zasięgu wielkich zasobów kamienia wapiennego. Już w średniowieczu kamień ten byt wykorzystywany do budowy m.in. ogro­dzeń. Na początku XIX wieku stało już w Gogolinie ponad 40 pieców szybowych do wypalania wapna. Po wybudowaniu linii kolejowej Wrocław - Opole - Gogolin - Mysłowice wybudowa­no w pobliżu torów kolejowych dalsze pie­ce, dużo już wydajniejsze, do wypalania wapna, tzw. piece kręgowe (Gogolin, Górażdże, Otmęt).

Przedsiębiorcy, którzy budowali w naszej okolicy piece do wypalania wapna i eksploa­towali kamień, nie byli Ślązakami. Byli to ludzie interesu, skierowani lub przeniesieni tu z różnych stron Niemiec. Oprócz przed­siębiorców byli wśród nich urzędnicy, nau­czyciele, oficerowie, górnicy, inżynierowie i różni specjaliści. Większość przybyłych do Gogolina Niem­ców była wyznania ewangelickiego. Początkowo pomiędzy Ślązakami a przy­byszami z Rzeszy powstała pewna bariera, bo miejscowi nie darzyli swoich zwierzchni­ków pełnym zaufaniem. Ślązacy byli w za­kładach wapienniczych przeważnie robotni­kami lub skalnikami a od przybyszów wyra­źnie się odróżniali. Na przełomie XIX i XX wieku było w Gogolinie 169 ewangelików. Później stanowili mniej więcej 10% ogółu mieszkańców.

Chociaż parafia ewangelicka była mała, to w latach 1908-09 wybudowano w Gogolinie (naprzeciw starej szkoły) z kamienia mały kściółek a obok szkółkę dla dzieci wyznania protestanckiego. Kościółek z kamienia wapiennego jest perlą ar­chitektoniczną. Aby dostrzec jego piękno trzeba z bliska obejrzeć go so­bie ze wszystkich stron. Początkowo msze w kościele odbywały się co dwa tygodnie a pa­storzy dowożeni byli z Krapkowic. Pierwszym pastorem w Gogolinie był pan Geitke, a później pan Hilgenfeld.

W kościele zostały zainstalowane małe lecz cenne i pięknie brzmiące, napędzane nożnie organy. Organistą był kierownik szkoły i jedyny nauczyciel, który mieszkał w szkole obok kościółka (tam, gdzie dzisiaj jest przedszkole). We wieży kościelnej znajdowały się dzwony, które o­bsługiwali, ciągnąc powrozy, konfirmanci. Do konfirmacji byli przygotowywani przez dwa lata. Na naukę konfirmacyjną w Gogolinie uczęszczały również dzieci z Zakrzowa i Obrowca.

Światło dzienne wpadało do kościółka przez trzy większe i trzy mniejsze kolorowe okna i upiększały małą apsydę (pomieszcze­nie zawierające ołtarz). Okna w czasie woj­ny nie uległy zniszczeniu i zachowały się do dziś.

Wnętrze kościółka jest jasne, ale skromne z jego dziesięcioma rzędami ławek po lewej i prawej stronie. Ambona jest tylko trochę podwyższona i tworzyła "rodzinną" atmosfe­rę w czasie kazania. Po skończonej mszy pa­stor przy drzwiach wyjściowych żegnał się z wiernymi podając im rękę.

Dzięki ofiarodawcom zamieszkałym w Niem­czech został naprawiony dach, usunięto stare drewniane ogrodzenie i przeprowadzono kilka drobnych remontów. W ubiegłym roku, dzięki pomocy ze strony burmi­strza, została wyremonto­wana wieża kościelna. Dzisiaj kościółek, mimo iż nie jest używany, znaj­duje się w bardzo dobrym stanie.

Obok kościółka znajdowała się szkoła, w której było mieszkanie dla jej kierownika, a zarazem jedynego nauczyciela ewangelic­kiego. Szkoła była 8-klasowa, ale nauczyciel miał do dyspozycji tylko jedno pomieszczenie. Ostatnim nauczycielem przed 1945 rokiem był Oskar Dressier, który był bardzo wyma­gający, ale dzięki wyjątkowemu talentowi pe­dagogicznemu potrafił uczniom przekazać dobre wykształcenie ogólne.

Na przyszkolnym podwórzu przechadzały się kury; stało tam też około 30 klatek, w których pan Oskar hodował króliki różnych ras. Z podwórzem łączył się ogród warzywny. który był nieraz celem wycieczek i wykładów. Pan Oskar Dressier prowadził dodatkowo (aż do wybuchu wojny) ewangelicki chór kościelny i organizację społeczną pn. "Ewan­gelicka pomoc dla kobiet" a także związek kobiet zwany "Luisenbund", który spotykał się w ogrodzie pana Kuscha przy stacji kole­jowej. Emblematem tego związku był bława­tek a patronem była królowa Luisa.

Mimo trudnych warunków nauki, jakie pa­nowały w szkole, po ukończeniu czterech klas szkoły powszechnej, każdy uczeń był tak dobrze przygotowany, że bez trudności zda­wał egzamin do gimnazjum lub innej szkoły.

 

Rafał Zając

(opracowano na podstawie artykułu M. Rehberger „Protestanci")

 

Brak opisu obrazka

Wersja XML